poniedziałek, 28 października 2013

Najsłabsze ogniwo


Na moje oko 99% właścicieli trenujących ze swoimi psiakami agility uważa siebie za słabsze ogniwo w duecie. Zazwyczaj mają racje. Pies bardzo rzadko popełnia błędy 'bez powodu'. Zwykle wina leży po ludzkiej stronie. A bo źle pokazałem, a bo nie ta ręka, brak zmiany, bo za szybko, bo za wolno bla bla bla. Ostatnio zastanawiałam się dlaczego tak właśnie się dzieje. Dlaczego TO MY robimy coś źle, dlaczego my popełniamy błędy. W sumie nie długo zajęło mi dojście to następującego faktu " Ludzie muszą myśleć ". Stwierdzenie trochę nie konkretne więc wyjaśnię. Pies biegnąc po torze właściwie nie robi nic innego tylko wykonuje nasze polecenia (takie jakich go nauczyliśmy). Oczywiście myśli przy tym na swój sposób. Wszystko ma jednak jak na tacy. Nie musi martwić się czy zdąży do hopki, czy skręci w dobrą stronę, bo to wszystko zależy od jego przewodnika. Natomiast my jak to na przewodników przystało musimy zapamiętać tych kilkanaście przeszkód, co nie rzadko wywiera na nas presje. Do tego dochodzi jeszcze użycie mózgu co zazwyczaj wpływa na niekorzystny ruch naszych kończyn i voila! Zauważcie że pewnie o wiele lepiej biega Wam się gdy nie macie z góry narzuconego toru. Albo przeszkody wybieramy spontanicznie, podczas biegu lub układamy w głowie własny, łatwy torek.

I teraz tak - czy można na to jakoś zaradzić? Oto jest pytanie. Myślę że nie ma innego wyjścia jak ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. W końcu trening czyni mistrza. Dobrze jest przed biegiem z psem, samemu porządnie zapoznać się z torem, przebiec go na pełnym speedzie kilka razy, ale wszyscy dobrze wiemy, że to nie to samo. Jasne jest, że wpływa to znacząco na to jak uda nam się przebieg, lecz ćwiczyć bez psa to jak ćwiczyć surfing na plaży - surfując pierwszy raz na morzu upadek jest gwarantowany (nie znalazłam sensowniejszego przykładu, sorry) Także cóż... Możemy liczyć że z biegiem czasu nasze nieogarnięcie się zminimalizuje, ale w końcu nawet najlepsi popełniają błędy.



Ale czemu w ogóle wzięło mnie na takie - banalne zresztą - przemyślenia? W miniony weekend miałyśmy przyjemność wziąć udział w seminarium z Tomkiem Jakubowskim. Semi oczywiście samo w sobie było ekstra! Bardzo miły weekend, super ludzie i psy. Api sprawiła, że obrosłam w piórka, ale ja sama szybko się ich pozbawiłam. Poległam w pierwszym biegu na pierwszych dwóch przeszkodach  xD Ślepe zmiany to zło wcielone! No ale nie będę o ty rozprawiać, bo uśniecie (jeśli już tego nie zrobiliście). Dodam jeszcze tylko, że drugiego dnia wieczorem PRAWIE byłam z siebie zadowolona. P r a w i e.

A teraz zdjęcia! :
Sara Napora fotografii oczywiście.








Takie seminaria to super doświadczenia. W tak krótkim czasie można dowiedzieć się tak wielu cennych rzeczy. Szykujemy się już na wiosenną powtórkę!

W ogóle to przydało by się w końcu skakać regularnie na 40-45 i ciągnąć wysokości w górę. Bo póki co trenowałyśmy dość nieregularnie, wysokości były różne, ale trzeba to w końcu ustabilizować i dać spokój eskom. W końcu mam australijczyka, nie szetlanda ;)

Pozdrawiamy,
Gabi, April, Kaja.